O autorze
Specjalista od retoryki i narracji a także od pokrętności naszej kultury. W czasie drugich śniadań tłumaczy i pisze książki. Ma za sobą "Storytelling", "Retorykę dominacji", "Retorykę narracji", przed sobą nowe wersje legend dla dzieci. Na Uniwersytecie Warszawskim jest kierownikiem specjalności "Dokumentalistyka". Autor sztuki teatralnej “Bóg Ojciec”. Tata dwóch walczących rycerzy i jednej księżniczki

5 powodów, dla których warto zabrać dziecko na mecz

Fot. 123RF
Czy dziecko męczyć meczem, czy też chronić go przez złymi konotacjami meczu, napisami na trybunach i słownictwem które nasuwa nam się na myśl, kiedy nasi nie strzelą bramki? Kiedy idziemy sami na stadion i nie mamy niani, dziecko trzeba brać. A kiedy mamy wybór? Też brać.

Istnieje 5 powodów:

1. To uczy tolerancji
Dziecko wożone na zajęcia dodatkowe po lekcjach i odizolowane od zdrowej tkanki narodu uczy się, że do naszej wspólnoty należą osoby, których nigdy byśmy o to nie posądzili. Potwierdzeniem wspólnoty jest szalik.



2. Pozwala się wykrzyczeć
Dziecko ma nie krzyczeć w domu, ani w szkole, ani w lesie, ani w kościele. To gdzie ma krzyczeć? Stadion daje taką okazję. Następnego dnia dziecko będzie ciche i spokojne, nawet jeśli nieco zachrypłe.

3. Sprowadza na ziemię
Dziecko uczy się, że tatuś nie rozwiąże wszystkich problemów – jeśli nie ma gola, to pójście tatusia do trenera niewiele pomoże. To dobry prognostyk na przyszłość.

4. Szkoli z orientacji
Dziecko ma możliwość nauczenia się znajdywania drogi - podczas samotnej wyprawy do toalety . Teren jest ogrodzony, więc nie ucieknie daleko, a jednocześnie buduje to jakąś samodzielność. W kolejce do toalety widzi, że pomimo postulatów równości płci nie wszystkie naturalne problemy udaje się rozwiązać.

5. Uczy makijażu
Dziecka nie trzeba myć przed meczem, jedynie podmalować w narodowe barwy; ma ono możliwość całkiem naturalnie się umazać na twarzy i zobaczyć, że nie jest to dziwne i fakt, że babka lub matka maluje tylko oczy a nie całą twarz nie jest żadnym wyznacznikiem normy.

Dziecko potrzebuje meczu doświadczanego bezpośrednio, żeby się normalnie rozwijać. Tam dziewczynka widzi, ze faceci się przytulają i całują, płaczą i skaczą. Wyrażają emocje. Potem, już jak będzie dorosła, będzie musiała do nich dotrzeć i nie będzie powtarzać tych stereotypów jakoby facet nie miał emocji.
Ma.
Wystarczy zacząć rozmowę od piłki, a nie od niewyrzuconych śmieci.
Trwa ładowanie komentarzy...